Archiwum 09 listopada 2003


lis 09 2003 H.P. cześc 2.
Komentarze: 3

Usiadła pomiędzy Ginny i Luną, którą także poznała już w pociągu. W milczeniu wysłuchali co Dumbledor ma im do powiedzenia po czym zabrali się do jedzenia. Julia spojrzała na bruneta siedzącego naprzeciwko. Jej wzrok przykuła blizna- błyskawica na czole chłopca. Słynny Harry Potter! Dziewczyna słyszała o nim wiele razy, a jeszcze więcej o nim czytała. Jednak nigdy nie miała okazji go zobaczyć. Przyglądała mu się uważnie i w pewnej chwili zdała sobie sprawę, ze twarz na którą patrzy jest jej doskonale znana. Tylko skąd? Przecież nigdy dotąd go nie widziała.
- Hej jestem Harry- chłopak zauważył, ze Julia przygląda mu się z uwagą i zmieszany postanowił odwrócić jej uwagę
- Julia!- ta uśmiechnęła się serdecznie.
Głos dziewczyny, jej uśmiech, a przede wszystkim spojrzenie sprawiły, ze teraz Harry zaczął zastanawiać się, skąd ja zna.
Niestety, żadne z nich nie wpadło na to skąd mogą wiedzieć o sobie. Może znali się w poprzednich wcieleniach??
Pierwszy miesiąc w Hogwarcie zleciał Julii bardzo szybko. Zaprzyjaźniła się z Ginny, Herminą, a nawet trochę ze zwariowaną Luną. Jej najlepszą przyjaciółką została jednak Elin, ślizgonka. Dziewczyny poznały się podczas jednej z przerw. Eli podobnie jak Julia wychowała się w mugolskiej rodzinie. Przywlokła stamtąd parę przyzwyczajeń, m.in. palenie. Siedziała właśnie nad jeziorem dopalając szluga gdy za jej plecami pojawiał się Julia.
- Ładnie tak palić na terenie szkoły?- zapytała blondynka
- Nie twoja sprawa co robię! Głupia gryfonko!- warknęła Elin
- Faktycznie nie moja, myślałam tylko, ze potrzebujesz towarzystwa!
- A chcesz mi je dotrzymać?
- Chętnie- powiedziała Julia siadając na trawie obok tamtej i wyciągając papierosa
Od tej pory spotkania przy jeziorze stały się ich rytuałem. Podczas każdej dłuższej przerwy siadały pod jakimś drzewem i rozmawiały. Z początku inni dziwnie patrzyli na przyjaźń gryfonki i ślizgonki jednak z czasem wszyscy do tego przywykli. Szczególnie dlatego, ze Julia z czasem zaczęła pokazywać swoje prawdziwe ja.
Nadchodziła zima. Wszędzie zrobiło się mroźno i ciemno. Na błoniach nie można było już wysiedzieć, dlatego długie wieczory trzeba było spędzać w zamku. Tu natomiast pojawił się problem dla Julii i Elin. Nie mogły przebywać ani w pokoju wspólnym Gryffindoru, ani Slytherinu. Ich przyjaźń zaczęła się rozluźniać. Julia coraz więcej czasu spędzała teraz z Hermioną, Harrym, Ginny i Ronem.
Pewnego wieczoru gdy cała piątka siedziała przed kominkiem i robiła zadania domowe Hermiona nagle źle się poczuła.
- Hermi połóż się, a ja pobiegnę po panią Pomfrey- powiedziała Julia pomagając koleżance się podnieść
- Zaczekaj!- Harry złapał blondynkę za rękę- ja mam jakieś lekarstwa. Może wystarczy coś przeciwbólowego
- Pokaż mi co masz?
Poszli do dominatoium chłopców. Harry właśnie przeszukiwał swoją torbę gdy Julia zobaczyła album ze zdjęciami. Otworzyła go i zaczęła przeglądać. Widząc sylwetki osób poczuła nagle to samo uczucie co pierwszego dnia na uczcie, gdy zobaczyła Harrego.
- To moi rodzice!- wytłumaczył Harry
- A ten człowiek?- zapytała wskazując na mężczyznę stojącego obok Lily i Jameza.
- Syriusz. Mój ojciec chrzestny
Na słowo " Syriusz" dziewczyna poczuła dziwne ukłucie w okolicy serca. Przed oczami natomiast ukazał jej się przerażający obraz. Zielone światło i młoda kobieta trzymająca w ramionach dziecko.
- Harry?- Julia spojrzała na chłopaka- czy ty nie masz takiego uczucia, ze my się znamy?
- Nie!- powiedział, ale nie spojrzał jej w oczy, coś ukrywał.
- Aha! Masz te tabletki?- zmieniła szybko temat
Wrócili do pokoju wspólnego. Hermiona usnęła i lekarstwa nie były już potrzebne. Zabrali się ponownie za zadania. Jednak dziewczyna nie mogła się skupić na nauce. Jej myśli cały czas krążyły wkoło Syriusza, Lily, Jameza i Harrego. Znała ich i teraz była tego pewna. Nie wiedziała tylko skąd.

wakacje : :